piątek, 31 maja 2013

PRACA



Pierwsza prace podjełam juz około 12 roku zycia :-) Roznosiłam ulotki provident z moja serdeczna do dzis przyjaciolka za około 5 zł. Tyle nam wtedy płacili. A my oczywiscie biedne brałysmy sterte ulotek i to robiłysmy, jakaz to dla nas wielka radosc była kiedy juz sie w rece miało tego 5-taka a czasem 10zł. Co z tym robiłysmy? Jak było to blisko 10 dnia miesiaca wiec miałysmy to dla siebie, kupowałysmy zazwyczaj słodycze,pozniej papierosy na sztuki a jak trzeba było to oddawało sie mamie. U wujka w kebabie za kebaba,albo drobne grosze:)

Prace 'powazniejsza' zaczełam około 15 roku zycia, było to nielegalne poniewaz w Polsce mozna pracowac od 16 roku zycia,ale mialam tyle szczescia,ze mnie przyjeli. Byłam hostessa/promotorka w supermarketach. Zazwyczaj to praca 8 godzinna w weekendy. Czasem dało sie z tego wyciagnac fajne pieniadze, jednak tata zaczal sie buntowac bo do szkoły nie chodziłam a do pracy tak.
Zawsze mowil ze jeszcze bede miała czas sie napracowac Prace ta musiałam zostawic kiedy miałam 17 lat poniewaz nie miałam ksiazeczki sadepidowskiej, z tata miałam fatalny kontakt... cos tam czasem nielegalnie popracowałam,ale krotko. Pracowałam tak jak chciał moj pracodawca godzinowo,przychodziłam do pracy wczesniej,zawsze,ale to zawsze w pełni zadowolona-wtedy jeszcze bardzo kochałam cały swiat i byłam osoba otwarta:-) Pieniazki zazwyczaj przeznaczałam na swoje cele,czasem dzieliłam sie drobnymi z siostrami. Jak sobie mozna wyobrazic nigdy zadna moja wypłata nie przekroczyła 500zł.
Kolejna moja praca w frustracji i kompletym dole była praca na Polu Truskawkowym pod warszawa, to było tuz przed moim wyjazdem z Polski, potrzebowałam pieniedzy na podstawowe rzeczy, płacili fatalnie, ale udało mi sie tam cokolwiek zarobic-Nie pytałam o warunki, co jak i czemu. Niestety do tej pracy sie nie nadaje. Uff muchy,robaki latajace ale musiałam pracowac na trampki za 10 zł by nie chodzic 'na boso'. Praca od 6 rano do 7 wieczorem.
Jak pamietam nie pociagneł nawet 2-och tygodni. Ja skonczyłam z hemoroidami. Dzis wspominam to bardzo miło,poniewaz mogłam zaobserwowac zycie na wsi, poznałam ludzi,kolejny kontakt ze społeczenstwem, Pani Basii ktora tam poznałam wysłałam pocztowke kiedy tylko dojechałam do Hiszpanii:-)

W Hiszpanii mijały miesiace.. ja nie znałam jezyka, słyszałam tylko i wyłacznie o kryzysie,mama tez była bez pracy na dodatek miasteczko w ktorym mieszkałam było typowym sezonowym turystycznym miasteczkiem, myslalam sobie pamietam,ze moje zycie jest juz stracone (W wieku 17 lat). 'Skoncze jak moi rodzice' -myslalam, zero ale to zero nadzieji na przyszłosc.
Kiedy ja wyjezdzałam do Hiszpanii miesiac lub 2 wczesniej do Anglii jechała moja znajoma,w kompletym dole u matki w ciasnym domu nie miałam juz nadzieji na nic, ale moja znajoma powiedziała mi,ze w Anglii jest praca, ze ona pracuje, najpierw zaczynasz od sprzatania ale pozniej to i nawet do miesnej fabryki Cie wezma. Ja byłam w stanie desperacji przyjechac,z matka kompletnie sie nam nie układało,ale ona w tym czasie złapała sie jakiejs tam pracy i møwiła mi zebym jej nie zostawiała samej, bo kto bedzie siedział z moim bratem i takie drobne manipulacje badz wyzwiska kogo ona urodziła... Zostałam.
Z czasem zachowania kolezanki zaczely mi przeszkadzac, ja widzialam inne wartosci zycia i ona inne. Dla mnie wazna kwestia jest odnalezc sie w Panstwie,ktorym mieszkasz, nie budowac Polske. Z Polski wyjechałam i pewnie nie raz tam wroce, a poprzez sam szacunek powinnismy dostosowac sie chociazby minimalnie do zasad panujacym w danym kraju, a takim przykładem jest dla przykładu znajomosc jezyka i nie mowie tutaj o swietnym władaniu nim, mam na mysli podstawowe zwroty w danych sytuacjach. Sa organizowane kursy dla imigrantow, istnieja słowniki.. no to chyba logiczne i na ten temat nie musze sie za bardzo rozpisywac. Dla niej wazniejsze było zarabianie od poniedziałku do piatku funtow w fabryce a w weekendy wychodzenie do POLSKICH dyskotek:-). Wizja Anglii szybko mi sie rozmyła.
W tym czasie kiedy noc była dla mnie dniem a w dnie spałam,bo byłam kompletnie samotna poznałam pewna kobiete na pewnym Hiszpanskim forum-Polke.
Szybko sie dogadałysmy,ja sie zwierzyłam o swoim beznajdziejnym zyciu, beznadziejnej sytuacji w domu a ona powiedziała,ze otwieraja bar na Costa Bravie i chetnie mnie przyjmie-dla mnie był to jak mozna sobie wyobrazic MEGA SZOK. JA?do pracy? Do baru?Jak ja kawy nie potrafie zrobic ta wielka maszyna... ah co to bedzie itp,Panika i wielke zaufanie do szefowej. Około 2 dni przed rozpoczeciem pracy powiedziała mi,ze bede pracowac 8 godzin w barze a reszte czasu bede z ich małym dzieckiem, zapewnili mi 'pieeeeeekny pokooooj' , jedzienie no i wypłate 4 razy mniejsza od ludzi pracujacych tak jak ja pracowałam,ale oczywiscie ja w sytuacji pod sciana zgodziłam sie-Kobieta tez była z domu alkoholickiego i chciała byc moja 'szefowa-przyjaciolka' . Wykorzystywali i manipulowali mna jak chcieli, nie płacili mi, ja miałam miec wielkie siły, obgadywali do ludzi... wypominali,ze to dzieki nim nauczyłam sie robic kawy, ze oni mi wiele dali, wyciagneli mnie z dziury itp,a ja uwieziona tam 16 godzin pracujac nie miałam checi do zycia... a to bole głowy, a to szyja... . Naprawde była to dla mnie ciezka praca. Ale nie chciałam wracac do matki do domu. Byłam u nich kilka miesiecy, pracowałam na czarno,bez umowy, zakompleksiona,przekładali terminy wypłat- no poprostu złapali mnie w moim złym momencie. Ja wtedy zaczynałam rozmowy po Hiszpansku,a oni prowadzili Hiszpanski bar bez kompletnej znajomosci kuchnii jak i podstaw jezyka. Jedyny kontakt z moja mama w tym czasie to był kiedy mamusia dzwoniła do mnie po pomoc.. a ja jak woł pracowałam. Kiedy postanowiłam odejsc z pracy mama przekonywała mnie abym wrociła do niej do miasteczka. Ja poznałam wtedy Darie-kobiete z klasa,ktora nie traktowała mnie gorzej, zawsze zostawiała mi napiwki. Fajna kobieta,ktora duzo mi pomogła.
Jako DDA zawsze potrzebowałam tego aby ktos potwierdził czy robie cos dobrze czy zle.. Rozmowa z szefem skonczyła sie płaczem,poniewaz nie potrafiłam mu powiedziec o swoich obwach itp,Daria zobaczyła mnie płaczaca i wygadałam sie jej do ostatniej zły, powiedziałam,ze nie chce wracac do mamy a ona po poznaniu mojej historii szybko wydała opinie,ze jesli wroce do mamy bedzie to najgorsza decyzja mojego zycia i ja to czułam ale potrzebowałam,zeby ktos mnie wsparł. Miałam szczescie, inna kolezanka Polka wzieła mnie do siebie do domu,jej mama zgodzila sie bym przyjechała, jestem bardzo wdzieczna Dorocie bo nie wiem jak to by dzis było. Oczywiscie mama oburzyła sie jak moge sie platac po obcych ludziach skoro mam matke. (No tak, szkoda tylko,ze przez wpływy jej nowego meza ja w oczach ludzi ja byłam jej bratanica.. nie chciała przyznac sie ze jest nas wiecej:) Chciałabyc chyba dojrzała mama. Zapomniec o tym,ze zostawila swoje 3 corki na pastwe losu. Nazwijmy rzeczy po imieniu.
Kolejna praca była praca za kolejne małe pieniadze, od rana do wieczora, mieszkanie z karaluchami, ludzmi z całego swiata. Pamietam jak dzis pierwsze wrazenie kiedy weszłam do mieszkania w ktorym pozniej sie osiedliłam, oferta była dobra bo bardzo ale to bardzo tanio. Mieszkałam ze starym Hiszpanem, para z mołdawii i mezczyzna z ukrainy. Syf kompletny, wziełam dzien wolnego w pracy i sprzatałam cały dzien jak głupia. Nie mogłam zyc w takich warunkach. Białe szafki zakrywał zołty roczny tłuszcz okna zasrane przez ptaki.. Wziełam sie do roboty i myslalam 'Nikt nie møwił,ze bedzie lekko'

Kolejna moja praca,ktora jest swietnym przykładem cechy DDA – czyli nie pytam o zarobki, o czas pracy... nie pytam o nic. Łapie to co jest, bo jedynie na to zasługuje.
Nie mam skonczonych studiow, nawet liceum. Na co licze? Na jakas inna prace?
Nie wazne,ze jestem osoba dobrze wykonujaca swoja prace. Nie, to jest nie wazne. Takze wziełam robote, wykorzystywanie, brak płacenia. W pracy mnie kochali, byłam ekspedietka u siebie na osiedlu w piekarnii, dziewczyna młoda szefowa myslala,ze zna metody manipulacji i zdarzało jej sie rzucac hasła 'Ah Ty jestes taka madra a ja Cie tu trzymam za kawałek chleba' Moze nie dosłownie, bo cos tam mi płaciła, ale uwierzcie mi. To tak jak brac w Polsce 300zł za prace. Jadłam w piekarnii i prosiłam Boga,zeby dał mi siły na przetrwanie, ze wiem ze trzeba ciezko pracowac, ale nie podoba mi sie takie wykorzystywanie... Wiele razy czułam sie od niej gorsza, ona probowała mi wmawiac,ze jestem dzieckiem, ze nie znam zycia... a tak naprawde to ona nie zna siebie:)
Nienormalnym wydało jej sie pamietam jak powiedziałam jej,ze w normalnych rodzinach sa uczucia.A ona stwierdziła,ze moja mama na pewno mnie kocha i jej mama tez 'Przeciez to normalne ze rodzice nas kochaja,my musimy o tym wiedziec,moja mama tez mnie nie przytula ani nie przytulała' – CZYLI dziewczyna nie odroznia normalnosci od nienormalnosci, kiedys napewno wspomne w niej o jakiejs notatce bo to tez ciekawy typ osoby z rodziny dysfunkcyjnej!
W piekarni ludzie mnie lubili a ja lubiłam ludzi. Pamietam jak czesto sie czerwieniłam kiedy wchodził jakis mezczyzna i musiałam go obsłuzyc:) Bo była to piekarnio-cukiernio-kawiarnia.
Z jej wypłaty wystarczało mi na pokoj,fajki, buty na zime i zel do kapieli. W lodowce pusto.. w kieszeniach pusto. Miarka sie przebrała kiedy dziewczyna nie wypłacała mi pieniedzy, ja zostałam z długami. Był to luty br. Poznałam tam Polaka ktory spadł mi z nieba, ja bez pieniedzy na pokoj, a on dobry człowiek z osiedla,rozwiedziony 40 latek miał wolny pokoj. Umowilismy sie,ze dopoki nic nie znajde bede u niego mieszkac,ustalilismy cene za pokoj i powiedział,ze spokojnie do kiedy nie bede miec pieniazkow moge mieszkac, pozniej sie rozliczymy.
Siedziałam płaczac w domu i szukajac rozwiazania? Powrot do MAMY?Nie...... Matka w miedzy czasie kiedy mieszkałam u Zbyszka przyjechała do mnie w odwiedziny, narobiła mi wstydu i kolejny raz dała poczucie jak bardzo sie od siebie roznimy... Prosiłam Boga o prace w jakiejs Hiszpanskiej normalnej rodzinie, chciałam sie nauczyc pracy w domu i poznac jeszcze lepiej jezyk jak i prawdziwa kulture tych ludzi... Stało sie. Kolezanka dała mi namiar na ogłoszenie, wysłalam wiadomosc i chop:
Moja obecna szefowa zadzwoniła do mnie bardzo szybko.Spotkałysmy sie kilka dni pozniej, okreslila sie jasno czego oczekuje. Ja jako Karolina DDA nie mogłam obejsc sie bez potwierdzenia czy dobrze mysle,czy zle mysle co powinnam zrobic. Miałam mnostwo obaw?Ja?z 3 dzieci? Daleko o wszystkiego?Ale tak naprawde od czego?... Poradziłam sie swojej matki i w sumie wszystkich wkoło... ale tak naprawde w srodku wiedziałam,ze to praca ktorej chce.Praca o ktorej marzyłam. Pojechałam i zaczeeły sie moje obawy...CZY JA ABY NA PEWNO WSZYSTKO ROBIE DOBRZE?we wszystkim szukałam perfekcji.. 'Pociłam sie aby podczas prasowania wszystko było perfekt, jak znalazłam zagiecie mowiłam sobie w myslach,ze ja kompletnie sie do tego nie nadaje, nikt mnie nie chwalił,nic nie mowił... płakałam i czułam sie beznadziejnie..w dodatku Szef potraktował mnie bardzo surowo w pewnej sytuacji kiedy to doprowadził do ciezkiego płaczu i tzresnienia rak. Do dzis na jego widok kreci mi sie w głowie... od tamtego momentu nie wymieniamy sie zdaniami. Panicznie sie go boje i mam poczucie winy tylko dlatego,ze facet podniesionym tonem powiedział mi,ze nie powinnam zapominac o wylaczaniu grzejnika w swoim pokoju, bo ciagnie prad-ja oczywiscie napisałam wam lekka wersje.Wmawiałam sobie,ze...kazda 'skwaszona' mina szefa,szefowej lub kogokolwiek z naszego otoczenia objawiała sie tym,ze to ja na pewno zrobiłam cos ZLE!W tym okresie wymiotowałam , pracowałam bardzo zle, wstawałam pozno, zawsze sie wyrabiałam z praca ale nie czułam satysfakcji z tej pracy... odkryłam CECHY DDA i od juz ponad tygodnia mam sie lepiej!!! i dostrzegam te błedy. Wrzucam na luz. Nie okłamuje siebie,ze to magiczna rozdzka nie nie... teraz tez mam pewne leki i obawy, ale wszystko ma swoj czas. Najwazniejsze to nie poddac sie w tym dole tak mi sie wydaje i rozpoznawac te nasze wady
Dzis powtarzam sobie. Chciałam prace z wakacjami, z małym dzieckiem, w domu... chciałam uczyc sie czegos nowego? Jestem w Hiszpanii, nad morzem i gorami w jednym:) Odciełam sie od ludzi ktorzy mnie wypalali,czego ja teraz wiecej chce? Nie udało sie uprasowac dobrze bluzki?Przeciez szefowa tez tak prasuje.. Ta bluzka jest dobrze wyprasowana. Szef ma krzywa mine? Wiec ja z calym sercem i usmiechem na twarzy powiem mu 'Dzien Dobry'. Ja tez jestem człowiekiem i tez mam swoje wymagania i potrzeby! Troche dziwnie mi sie z tym oswoic, ale to jedna z praw tez szacunku do nas samych siebie:)
A jesli chcemy byc szanowani musimy szanowac nas samych, czyz nie?

Muzyka na dzis:
BUDKA SUFLERA...

A po nocy przychodzi dzien....

czwartek, 30 maja 2013

Przeszłosc nie nada kształtu MOJEJ przyszłosci.




I tym o to hasłem bede sie kierowac, pamietam pierwszy raz kiedy zobaczyłam to zdanie miałam około 16 lat,niby je rozumiałam ale dzis juz interpretuje je w inny sposob:-). Własnie wysłuchałam audycji 'o tendencji zdajdowania satysfakcji w chaosie'. Podczas gdy prasowałam postanowiłam wsłuchac sie co i jak. I naprawde jestem pod wrazeniem... myslalam,ze mało nas takich ktorzy maja ambicje i sie z tym afiszuja,ktorzy chca zamknac błedne koła swoich rodzin alkoholickich od dziadow i pradziadow i jak widac jest nas cała masa,jestem potwornie szczesliwa z powodu tego,ze trafiłam miedzy 'swoich' i nie takich 'swoich' jakich kiedys szukałam... Zawsze wchodziłam miedzy ludzi z patologicznych domow i lubiłam byc otoczona marginesem społecznym. Tak do około 14 roku zycia w ogole mi to nie przeszkadzało, w sumie nawet do 15. Pozniej zaczely sie marzenia i poznawanie siebie. Dzis mam juz 19 lat,odseparowałam sie od tamtej ja.Dzis czuje sie jak mała dziewczynka uczaca sie siebie i swiata..kosztuje mnie to czerwienieniem sie, lekami przed niektorymi ludzmi ale wydaje mi sie ze pomimo wszystko dosc mocno stapam po ziemi. Ostatnio zdarza mi sie płakac, ale chyba było by nienormalnym gdybym nie płakała. Jestem sama, pracuje w normalnej rodzinie jako gosposia. Ale jestem szczesliwa, odkrywam siebie i ucze sie na nowo.
DDA? Ja tez moge:) Moje małe kroki do wolnosci... teraz juz wiem, gdzie szukac zrozumienia.

Zachecam do pytan i czytania mojego bloga
prosze wszystkich o ciekawe materiały o DDA, zaburzeniach odzywiania i w ogole wszystko to co wyda wam sie fajne:) Pozdrawiam. Karolina!!! 

Uwielbiam czytac od zawsze.
Interesuja mnie kultury,
Poznawanie swiata,
Nowe smaki,
Psychologia,
Jezyki obce


Muzyka na dzis:
https://www.youtube.com/watch?v=7Me2k7uro2E


do 7 roku zycia rodzice byli razem (oczywiscie bez slubu)

Z tego czasu pamietam awantury, bicie sie,pijanstwo i moja niezadbana babcie,ktorej podobno byłam ulubienica. (Pisze podobno poniewaz w pozniejszym okresie dojrzewania babcia była dziwna.) Nie wiem jak to nazwac, bo nie mam pojecia co jej dolegało.) Tata bił mame, ale nas nie bił. Relacji z mama nie pamietam z tego okresu, z siostrami tez nie.Pamietam,ze tata zabierał mnie czasem do sklepow z zabawkami, babcia brała udziały w konkursach w przedszkolu,zabierała mnie do siebie na noc,pamietam jakies imprezy rodzinne, ciocie chora na raka,ktora nie miała włosow.Wiem,ze byłam uzdolnionym dzieckiem,szybko zaczelam czytac, byłam inteligenta. Sepleniłam 'sz' 'cz' 'c' itp. nie pamietam wizyt u lekarza.

Pamietam tez wakacje w małym miasteczku u rodzicow mojej mamy.To miały byc wakacje z dziadkami przed pojsciem do 1 klasy,wakacje sie przedłuzały bo mama dzwoniła,ze bedzie za 2 dni i za 2 dni mowiła,ze przyjedzie w przyszłym tygodniu. Wakacje skonczyły sie widokiem mamy z moimi 2-oma siostrami z masa papierowych toreb pełnych naszych ciuchow,zabawek i z psem pod pacha.

-Nie wracamy do Łodzi do taty?-Ja

-Nie.-Mama



I tak własnie zaczeła sie moja historia mieszkania w małym miasteczku w wojewodztwie Łodzkim gdzie mieszkałam do 13 roku zycia.

Najpierw mieszkalismy u dziadkow choc nie wiele pamietam z tego okresu,wiem tylko,ze dziadek i babcia wczesnie wstawali, mieli pyszne jedzienie jak na wies przypada. Pyszne masło, pyszne swieze bułeczki, dziadek kupował nam paczki.

Babcia(mama mamy) nie darzyła mnie nigdy wielkim uczuciem wrecz przeciwnie.Jak na kobiete dojrzała dzis wiem,ze musiała miec jakis mocny uraz do mnie bo zdarzało jej sie traktowac mnie gorzej z powodu tego,ze nie lubiła mojego taty, a nie był to pierwszy mezczyzna mojej mamy. Pierwszym mezczyzna był ojciec mojej starszej siostry, ktorego z opowiadan rodziny mama zdradziła kiedy ten był w wojsku własnie z moim ojcem, a wersja mamy to taka ze ten był psychicznie chory i uciekł z wojska z bronia by ja zabic, nie wiem- człowieka nigdy nie widziałam, moja siostra  rowniez miała 'zaszczyt' go widziec w swoim pozniejszym zyciu.

Pozniej swita mi w głowie,ze mieszkałysmy (ja, mama i moje 2 siostry) z jakims kolega mamy brata (ktory jest alkoholikiem, 8 lat w wiezieniu oraz przemoc psychiczna jak i fizyczna na porzadku dziennym w jego rodzinie) . Mama spała z tym facetem, bardzo szybko jak po rozstaniu sie z tata. Tak wtedy myslalam, ja kochałam tate. Wtedy bardzo kochałam swojego ojca i mysle,ze miałam przez to wiele problemow. Pamietam jak tata przyjechał z Łodzi na noc, kupił nam duzo słodyczy i zostawił pieniadze w kieliszku.. Ah pamietam tez ze siedział z puszka piwa z moja babcia od strony mamy i rozmawiali, tata przywiozl nam prezenty na swieta... Prezenty.. ktore w pozniejszym zyciu zostały na długo zapomniane.

 Kochałam wtedy Ich Troje i lalki, moja siostra dostała wolkmena,ja lalki z reklam. Do dzis nie zapomne tego otwieranego plecaczka ktory miał domek dla lalek, nie wiem czy ktos wie o co mi chodzi, mama szybko spalila nasze prezenty, nie nawidziła ojca, a ja przutulałam sie do jednej z lalek kiedy mama uprawiała seks z obcym facetem i płakałam,ze to nie moj tata.

Od tamtej pory do 14 roku zycia nie było w moim zyciu 'taty'. Słowo tata nie istniało.

-Gdzie Twoj tata?

-Ja nie mam taty



Od tego faceta wyprowadziłysmy sie dosc szybko (chwała Bogu) i mama postanowiła wynajac mieszkanie, pamietam pierwsze wrazenie... okna na ulice, obok rzeka i w ogrodku długie zolte i pomaranczowe kwiaty, poprostu bajka,bawiłysmy sie z siostra w 'DOM' na podworku. a Paulina ktora miala juz wtedy około 12 lat skupiała sie na nauce itp. Byłysmy biedne ale wtedy tej biedy tak jeszcze nie pamietałam.

Mama zaczynała popijac i czuc sie znow młoda... zostawiała nas na noce, kiedys zostawila nas na jakies 2 lub 3 dni, nie wiem gdzie wtedy była. Przez ten czas sprowadzała facetow do kawalerki, uprawiała z nimi seks i Bye bye.

chyba juz w 3 klasie podstawowej znalazła sobie faceta na melinie, starszego od siebie.(dodam tutaj,ze moja matka nigdy nie była alkoholiczka w stylu włoczenia sie po ulicy, spania na ulicach itp,raczej dobrze sie z tym kryła) Piła w domu lub na innych melinach, zawsze raczej o siebie dbała i była dosc ładna kobieta na tamte czasy. Nie pamietam za bardzo jej twarzy z tamtego okresu.

w 4 klasie podstawowej juz nie byłam ta ułozona Karolina, zaczełam popalac fajki, chodziłam do szkoły nie zadbana, zadawałam sie z jedna z bogatych dziewczyn z klasy, chodziłam do niej na komputer itp. Nie pamietam wspolnych sniadan z tamtych kolacji, wiem,ze byłam zaradna bo około 8-9 roku zycia juz sama jezdzilam autobusem do szkoły. pozniej swita mi w głowie ze byłam jakis czas u wujka(kolejnego mamy brata) stamtad chodziłam do szkoły, tam 'jadłam i spałam'

Melina totalna, u nas zawsze było czysto.

a tam wujek komplenty pijak,ale z tych ulicznych, w domu smrod, ciocia pracowała w szpitalu, wioska... tyle dzieci, przemoc i pijanstwo- tam tez popalałam, wtedy juz czułam ze jestem rozna od dzieci w szkole,ze jestem biedna, kiedy pytali o wycieczki ja nie podnosiłam palca w gore... albo podnosiłam i kłamałam ze zapytam mamy, ale wiedziałam,ze nie pojade na zadna wycieczke, nawet ta za 20 zł.

Switaja mi tu gdzies kolonie ale około 8 roku zycia to było, nad Polskim morzem, dla biednych dzieci.. nie za duzo pamietam, tylko,ze Dagmara bo tak miala na imie ta dziewczyna popchneła mnie do morza i cała sie zmoczyłam

Byłam dzieckiem płaczacym i bardzo wrazliwym, jakakolwiek bajka mnie wzruszała i zreszta do dzis jestem wrazliwa:)

Do szkoły przyniosłam wszy i zaraziłam Klaudie(ta bogata) - dzis wiem,ze Klaudia nie była bogata, Klaudia była z normalnego domu gdzie dbało sie o dzieci, wszystko miała czyste i wszystkiego miała duzo i nawet swoj własny pokoj miała.

Do dzis pamietam o jej urodzinach, 1 dzien wiosny... no coz kontakt z Klaudia sie urwał, zaraziłam ja wszami i jako,ze zmieniłam miejsce zamieszkania, przeniosłam sie do szkoły na moim rejonie.. i tutaj własnie zaczyna sie historia tego jak z normalnego dziecka zmieniłam sie w 'stara malutka'

Zapisałysmy sie na swietlice srodowiskowa, dzieci z mieszanych domow, mieszanka wiekowa, dzieci od 7 roku zycia z dojrzałymi az do 18 roku zycia.

Kiedy pierwszy raz wchodziłam na ta swietlice, miałam na sobie krotkie czerwone kozaki ktore dostałam od Klaudii...czyli jeszcze byłam normalna. Kiedy zmieniłam szkołe zmieniło sie wszystko.

Na moim osiedlu wszyscy to DDA i DDD. Na przeciwko naszego domu był barak gdzie mieszkało około 12 rodzin, nie pamietam dokładnie. Kuba to był moj pierwszy chłopak:)). Moj rocznik, ale pozniej przestałam sie interesowac swoim rocznikiem, pozniej chciałam byc taka jak oni.. mieli do mnie zaufanie, a ja potepiałam frajerstwo, zle sie odzywałam do nauczycieli i chodziłam własnie z nimi wszedzie, tutaj opuszczałam pierwsze lekcje... siadałam na stołowce szkolnej (opieka społeczna pomagała nam biednym dzieciom) z chłopakami ze starszych klas, chłopcy ktorzy mieli cos w swoim zyciorysie, kradzieze itp. Pierwsza miłosc, zblizenia sie, pijanstwo, picie czystego spirytusu, tanich win... pierwsze spanie pod namiotem własnie z patologia.. odzywałam sie w szkole fatalnie, byłam jedna z dziewczyn ktore dobrze sie uczyły, ale nie szanowałam nauczycieli od 4 do 6 klasy gimnazjum dostawałam od matki 'wpierdy' czyli biła mnie w sposob jaki jej sie podobało, kiedy krzyczałam biła mnie mocniej. Relacje z siostrami w sumie tutaj nie pamietam, starsza sie uczyła a ja mialam ja za kompletne bezguscie, Paulina raczej nie wychylała sie z jakich sfer jest, miala normalne kolezanki.. a ja sie wstydzilam jej bo była INNA bo kiedy ja paliłam pierwsza fajke ona była na harcerstwie... całe nasze osiedle chodziło na swietlice.. ja byłam pyskata i robiłam za pajaca w klasie ktory pyskował do nauczycieli lub biłam sie z chłopakami, biłam tez czasem taka dziewczyne ale dosc krotko.... na przerwach latałam palic fajki, umawiałam sie na 'melanze' W wieku 12 lat zamiast pojsc na wigilie szkolna poszłam z 5 chłopakami do jakiegos opuszczonego domu pic wodke... tak sie opiłam ze mnie stamtad wynosili zasikana.

Szybko zaczely sie plotki,ale moja matka w nic nie wierzyla a w sumie tez nie wdawala sie w zycie spoleczne. Wigilia w domu to pijanstwo, Babcia zachorowała na raka w tamtym okresie. 3 miesiace po wigilii mama wyjechała do Hiszpanii 'za chlebem'. Nadal była ze swoim facetem. Ja sie szlajałam ale facet jej potrafił nam zorganizowac czas, pamietam ze gralismy w karty itp...od niego zaraziłam sie miłosca do zespołu Dzem, Stare Dobre Małzenstwo itp. Byłam znana na osiedlu i w szkole, dlatego ze zadawałam sie ze starsza patologia... malowałam sie i byłam od nich 'DOJRZALSZA'-bo piłam ruska wodke z ludzmi czasem 10 lat odemnie starszymi... ktorzy mowili mi 'z Toba mozna pogadac dojrzalej' i to była prawda... szybciej kumałam niz inni, ale szkoda,ze w takich sprawach.  weszły jakies drobne sprawy z Policja, wagary, w domu nadal byłam bita i poniewierana,pamietam jak zrobiłam pierwszy obiad, umiałam tutaj juz cos robic...jajecznice, gotowac zmieniaki,nalesniki.. matka była pod wpływem swojego faceta. miesiac wygladał u nas tak: 10 dostawała pieniadze przez 5 dni jadłysmy dobrze i miałysmy jakies tam słodkosci, ona piła piwa do 15 kazdego miesiaca a pozniej wodka na kreske a my chodziłysmy na swietlice i zmywałysmy podłogi na to by dostac batona, lub torbe bułek do szkoły na rano.Czasem chodziłysmy do dziadka i babci na wies i pamietam jak na nas patrzyło nasze rodzenstwo, biedne, brudnenie raz słyszałam zebym umyła szyje.Swietlice dzis wspominan dobrze, wiele sie tam nauczyłam chociazby kolejne doswiadczenie o placowce dla dzieci biednych, jak tam jest etc. Kiedy dostałam pierwszej miesiaczki pobiegłam na druga strone do baraku do mojej serdecznej przyjaciolki,ktora była odemnie rok starsza z prosba o podpaske. Wstydzilam sie powiedziec mamie, ale zalalo mnie i musialam jej powiedziec. O szkole sie w domu nie gadało, szkoła była i tyle.
Mama wrocila z Hiszpanii pijanstwo,spłacenie długow i popadła w kolejne, przyjechała szczuplejsza, opalona.. zdecydowała sie na kolejny wyjazd w marcu kiedy miałam 13 lat. Wyjechała, około maja jej facet nas zostawił z torba kosci po kurczaku z rozna w lodowce na kilka dni, rodzenstwo mojej mamy szybko sie do nas przyblizyło by nam 'pomoc' do wakacji mieszkałysmy z nimi, jeden z tych gorszych etapow zycia. Mieszkasz z 3 rodzenstwa ciotecznego, na wsi, z wujkiem alkoholikiem ktory ma po alkoholu leki... i ciocia ktora okrada Cie z ostatniego grosza, w około 3 tygodnie kazali nam wrocic do siebie do mieszkania na osiedle PATOLOGII a my czułysmy euforie, bynajmniej ja. Wolnosc,nikt Cie nie kontroluje, jestes kim chcesz. W sierpniu zmarła Babcia- mama nie przyjechała na pogrzeb, tłumaczyła,ze podpisała jakis kontrakt (na zbiorze truskawek) i zeby oni sie nami zajeli. 13,11 i 16-17 latka mieszkajace same na patologii- w domu zaczeły sie schadzki starszych kolegow i kolezanek, ja poznałam Łukasza 10 lat od siebie starszego, ktory swiezo wyszedł z wiezienia, nie wiem kogo w nim szukałam- chyba ojca...nie mam pojecia. Cpał na moich oczach ze swoim bratem z ktorym zaczynałam pierwsze imprezy. Mama nie wracała z Hiszpanii,w lodowce pusto, z siostrami sie biłysmy, imprezy trwały. 10 osob w domu i impreza trwa.. wszyscy na osiedlu wiedzieli ze jestesmy same, ja do szkoły chodzic przestałam. Slad po mezczyznie mojej mamy zaginał. W pazdzierniku kiedy miałam 13 lat miarka sie przebrała,chodziłam w trampkach jesienia,porwanych trampkach, lezalam w lozku z dziewczyna ktora wyszla z wiezienia(była moja kolezanka) . Pamietam ten dzien jak dzis... Weszły Panie z opiekii i zapytały sie gdzie jest mama itp. Normalnie gdyby była moja starsza siostra pewnie powiedziałybysmy,ze mama wraca za kilka dni etc.. Starsza była u swojego chłopaka, w tym czasie młodsza szła po nia. a ja wygadałam cala prawde, ze mam dosc takiego zycia itp.. ze nie chodze do szkoly, ze jestem inteligenta bla bla. Miałam dosc, dosc schadzek i pijanstwa w domu.. Zabrali nas do dziadka.. nikt z rodziny nie mogl nam pomoc, dzien przed tym kiedy przyszla kuratorka brat mojej matki zrobil awanture w domu ze swoim szwagrem, pobili sie do krwii. Akcja jak z filmu ale nie chce tego pamietac.. Wujek J tak go nazwijmy bo pewnie jeszcze wiele razy pojawi sie w moich postach jest dobrym przykładem DDA. nie wiem czy on jest tego swiadomy czy nie.. Nie mam pojecia.
Rodzina przekonywała nas,ze w DOMU DZIECKA bedzie nam lepiej,ze dostaniemy nowe ciuchy itp( szczegolnie wujek J. )
8 listopada kiedy miałam 13 lat znalazlysmy sie około 25 kilometrow od 'naszego miasteczka' totalna wies, jeden sklep z winami i czyms słodkim.Miałysmy wielkie nadzieje.. była to rodzina z 3 swoich dzieci.
3 corki mniej wiecej w naszym wieku, ja dogadałam sie tylko z Anka najmłodsza z nich, starsza odemnie rok. Typowa wies i typowa szkoła dla dzieci z małych wsi, przypominajaca troche jakis osrodek.
w szkole szybko sie zaklimatyzowałam i bardzo szybko dałam sie poznac wszystkim:) Dobrze sie uczyłam.
Tutaj pojawił sie nasz tata... nie wiedziałam,ze istnieje.
W rodzinie tej byłam tylko ja i młodsza siostra.. Starsza mieszkała z chłopakiem (na patologii) pod przykrywka mieszkania w internacie (kobieta ktora robiła za 'mame' zdawała sobie z tego sprawe'. Nigdy nie dostałysmy od niej pieniedzy. Totalne zaniedbanie.
ale tez sie tam wiele nauczyłam, od wyrzucania gnoju, po grabienie siana,gotowania, sadzenia ziemniakow i pozycji człowieka w swiecie.
Przyjechał tata, bla bla nie wiele z tego pamietam.
poznałam ciocie (przykład DDA ktora wyszła na ludzi-rodzina, dom, dzieci, DOSTATEK!!!!) i tata czyli zaszyty alkoholik bez zebow.
na poczatku jakos to było, ja byłam znowu dziewczynka, przytyłam około 10 kilogramow w rodzinie zastepczej. Przeniosłysmy sie do Łodzi a ja nie mogłam sie odnalezc.. Pamietam,ze w ferie tata pił.. nie było to wszystko takie piekne jak na poczatku, ale ciocia szybko zainterweniowała.. Ciocia o nas dbała, kupowała nam ciuchy itp,wtedy jeszcze nie miała swojej rodziny.
W ferie kiedy tata pił ciocia zabrała nas do siebie do Wrocławia.
opowiedziała mi cała ich historie.. przeszła przez wiele złego i sie odseparowała.. Ja byłam zachwycona, kobieta ktora spedziła 10 lat w domu dziecka jezdzi BMW?ma piekne mieszkanie jak z filmu i masa pachnacych ciuchow, było pieknie.
Odzyskałam wiare w siebie i marzenia.
Czasy gimnazjum i mieszkania z tata wspominam zle.. aczkolwiek siedzi we mnie mysl,ze tata sie starał. Pomimo wszystko starał sie,paliłam, zadawałam sie ze złym towarzystwem, zawaliłam 2 klase gimazjum a w 3 pojawiły sie pierwsze objawy paniki, lekow,wstydu i poczucia winy..Pracowałam od 15 roku zycia jako hostessa w supermarketach. Dobrze sie uczyłam,ale w domu zdarzało sie tacie bic mnie i znecac sie psychicznie, zawod miłosny wpłynal na moja psychike. Kontaktowałam sie z mama ktora wyszła za maz w Hiszpanii i urodziła dziecko.
Hiszpania to było moje jedyne wyjscie... Nienawidziłam siebie w Polsce, otaczajacy mnie ludzie nie byli tymi z moich marzen, pierwszy mocny lek pojawił sie po marihuanie, zapaliłam 2 razy w zyciu i do dzis sie tego boje. Straszne uczucie. Szkołe zawaliłam, zawiodłam pedagog- jedyna ktora we mnie wierzyła, zawiodłam siebie i udowodniłam tym ktorzy we mnie nie wierzyli,ze nie potrafie.. Mama obiecała dowiedziec sie o szkołe. Ja okłamywałam ja ze zdam na pewno, tak i bylo wygodniej, przestałam wychodzic z domu, bałam sie ludzi i płakałam, ojciec mnie nienawidził a ja jego.. czułam nienawisc i myslalam,zeby sie zabic. Myslalam jak to zrobic... w barku mielismy mocne tabletki i alkohol ktorego tata nie ruszał bo nie pił.
Ale nigdy tak naprawde nie chcialam sie zabic... nie umiałam, nie okaleczałam sie, byłam okaleczona psychicznie... Tak wiec w lipcu wsiadłam w autobus i przyjechałam do cudownej Hiszpanii.
Gdzie rozczarowałam sie kolejny raz. Rozczarowałam sie bo zostałam opiekunka swojego brata, nie znałam jezyka  wszystko było ciezkie,mama popija, jest w depresji i nadal ma jakies zaburzenia nerwicy. Czasem bije mojego małego brata, po 8 miesiach wyprowadzilam sie od niej bez znajomosci jezyka,pracowałam jak wøł ciezko i poznawałam jezyk, jedyne co mnie trzymało to marzenia. matka katowała mnie psychicznie,dzis smialo moge poeiwedziec,ze zadna z niej matka.. kazdego dnia widze to na nowy sposob.





ps. Brak polskich znakow to braki w klawiaturze.
pps. To moj pierwszy blog wiec chaotyczne pisanie chyba jeszcze jest normalne, tymbardziej,ze chcialam opisac wszystko co mi sie przydarzyło,zeby kiedys jakis zagubiony DDA wiedział,ze wszystko mozna!!!!