piątek, 31 maja 2013

PRACA



Pierwsza prace podjełam juz około 12 roku zycia :-) Roznosiłam ulotki provident z moja serdeczna do dzis przyjaciolka za około 5 zł. Tyle nam wtedy płacili. A my oczywiscie biedne brałysmy sterte ulotek i to robiłysmy, jakaz to dla nas wielka radosc była kiedy juz sie w rece miało tego 5-taka a czasem 10zł. Co z tym robiłysmy? Jak było to blisko 10 dnia miesiaca wiec miałysmy to dla siebie, kupowałysmy zazwyczaj słodycze,pozniej papierosy na sztuki a jak trzeba było to oddawało sie mamie. U wujka w kebabie za kebaba,albo drobne grosze:)

Prace 'powazniejsza' zaczełam około 15 roku zycia, było to nielegalne poniewaz w Polsce mozna pracowac od 16 roku zycia,ale mialam tyle szczescia,ze mnie przyjeli. Byłam hostessa/promotorka w supermarketach. Zazwyczaj to praca 8 godzinna w weekendy. Czasem dało sie z tego wyciagnac fajne pieniadze, jednak tata zaczal sie buntowac bo do szkoły nie chodziłam a do pracy tak.
Zawsze mowil ze jeszcze bede miała czas sie napracowac Prace ta musiałam zostawic kiedy miałam 17 lat poniewaz nie miałam ksiazeczki sadepidowskiej, z tata miałam fatalny kontakt... cos tam czasem nielegalnie popracowałam,ale krotko. Pracowałam tak jak chciał moj pracodawca godzinowo,przychodziłam do pracy wczesniej,zawsze,ale to zawsze w pełni zadowolona-wtedy jeszcze bardzo kochałam cały swiat i byłam osoba otwarta:-) Pieniazki zazwyczaj przeznaczałam na swoje cele,czasem dzieliłam sie drobnymi z siostrami. Jak sobie mozna wyobrazic nigdy zadna moja wypłata nie przekroczyła 500zł.
Kolejna moja praca w frustracji i kompletym dole była praca na Polu Truskawkowym pod warszawa, to było tuz przed moim wyjazdem z Polski, potrzebowałam pieniedzy na podstawowe rzeczy, płacili fatalnie, ale udało mi sie tam cokolwiek zarobic-Nie pytałam o warunki, co jak i czemu. Niestety do tej pracy sie nie nadaje. Uff muchy,robaki latajace ale musiałam pracowac na trampki za 10 zł by nie chodzic 'na boso'. Praca od 6 rano do 7 wieczorem.
Jak pamietam nie pociagneł nawet 2-och tygodni. Ja skonczyłam z hemoroidami. Dzis wspominam to bardzo miło,poniewaz mogłam zaobserwowac zycie na wsi, poznałam ludzi,kolejny kontakt ze społeczenstwem, Pani Basii ktora tam poznałam wysłałam pocztowke kiedy tylko dojechałam do Hiszpanii:-)

W Hiszpanii mijały miesiace.. ja nie znałam jezyka, słyszałam tylko i wyłacznie o kryzysie,mama tez była bez pracy na dodatek miasteczko w ktorym mieszkałam było typowym sezonowym turystycznym miasteczkiem, myslalam sobie pamietam,ze moje zycie jest juz stracone (W wieku 17 lat). 'Skoncze jak moi rodzice' -myslalam, zero ale to zero nadzieji na przyszłosc.
Kiedy ja wyjezdzałam do Hiszpanii miesiac lub 2 wczesniej do Anglii jechała moja znajoma,w kompletym dole u matki w ciasnym domu nie miałam juz nadzieji na nic, ale moja znajoma powiedziała mi,ze w Anglii jest praca, ze ona pracuje, najpierw zaczynasz od sprzatania ale pozniej to i nawet do miesnej fabryki Cie wezma. Ja byłam w stanie desperacji przyjechac,z matka kompletnie sie nam nie układało,ale ona w tym czasie złapała sie jakiejs tam pracy i møwiła mi zebym jej nie zostawiała samej, bo kto bedzie siedział z moim bratem i takie drobne manipulacje badz wyzwiska kogo ona urodziła... Zostałam.
Z czasem zachowania kolezanki zaczely mi przeszkadzac, ja widzialam inne wartosci zycia i ona inne. Dla mnie wazna kwestia jest odnalezc sie w Panstwie,ktorym mieszkasz, nie budowac Polske. Z Polski wyjechałam i pewnie nie raz tam wroce, a poprzez sam szacunek powinnismy dostosowac sie chociazby minimalnie do zasad panujacym w danym kraju, a takim przykładem jest dla przykładu znajomosc jezyka i nie mowie tutaj o swietnym władaniu nim, mam na mysli podstawowe zwroty w danych sytuacjach. Sa organizowane kursy dla imigrantow, istnieja słowniki.. no to chyba logiczne i na ten temat nie musze sie za bardzo rozpisywac. Dla niej wazniejsze było zarabianie od poniedziałku do piatku funtow w fabryce a w weekendy wychodzenie do POLSKICH dyskotek:-). Wizja Anglii szybko mi sie rozmyła.
W tym czasie kiedy noc była dla mnie dniem a w dnie spałam,bo byłam kompletnie samotna poznałam pewna kobiete na pewnym Hiszpanskim forum-Polke.
Szybko sie dogadałysmy,ja sie zwierzyłam o swoim beznajdziejnym zyciu, beznadziejnej sytuacji w domu a ona powiedziała,ze otwieraja bar na Costa Bravie i chetnie mnie przyjmie-dla mnie był to jak mozna sobie wyobrazic MEGA SZOK. JA?do pracy? Do baru?Jak ja kawy nie potrafie zrobic ta wielka maszyna... ah co to bedzie itp,Panika i wielke zaufanie do szefowej. Około 2 dni przed rozpoczeciem pracy powiedziała mi,ze bede pracowac 8 godzin w barze a reszte czasu bede z ich małym dzieckiem, zapewnili mi 'pieeeeeekny pokooooj' , jedzienie no i wypłate 4 razy mniejsza od ludzi pracujacych tak jak ja pracowałam,ale oczywiscie ja w sytuacji pod sciana zgodziłam sie-Kobieta tez była z domu alkoholickiego i chciała byc moja 'szefowa-przyjaciolka' . Wykorzystywali i manipulowali mna jak chcieli, nie płacili mi, ja miałam miec wielkie siły, obgadywali do ludzi... wypominali,ze to dzieki nim nauczyłam sie robic kawy, ze oni mi wiele dali, wyciagneli mnie z dziury itp,a ja uwieziona tam 16 godzin pracujac nie miałam checi do zycia... a to bole głowy, a to szyja... . Naprawde była to dla mnie ciezka praca. Ale nie chciałam wracac do matki do domu. Byłam u nich kilka miesiecy, pracowałam na czarno,bez umowy, zakompleksiona,przekładali terminy wypłat- no poprostu złapali mnie w moim złym momencie. Ja wtedy zaczynałam rozmowy po Hiszpansku,a oni prowadzili Hiszpanski bar bez kompletnej znajomosci kuchnii jak i podstaw jezyka. Jedyny kontakt z moja mama w tym czasie to był kiedy mamusia dzwoniła do mnie po pomoc.. a ja jak woł pracowałam. Kiedy postanowiłam odejsc z pracy mama przekonywała mnie abym wrociła do niej do miasteczka. Ja poznałam wtedy Darie-kobiete z klasa,ktora nie traktowała mnie gorzej, zawsze zostawiała mi napiwki. Fajna kobieta,ktora duzo mi pomogła.
Jako DDA zawsze potrzebowałam tego aby ktos potwierdził czy robie cos dobrze czy zle.. Rozmowa z szefem skonczyła sie płaczem,poniewaz nie potrafiłam mu powiedziec o swoich obwach itp,Daria zobaczyła mnie płaczaca i wygadałam sie jej do ostatniej zły, powiedziałam,ze nie chce wracac do mamy a ona po poznaniu mojej historii szybko wydała opinie,ze jesli wroce do mamy bedzie to najgorsza decyzja mojego zycia i ja to czułam ale potrzebowałam,zeby ktos mnie wsparł. Miałam szczescie, inna kolezanka Polka wzieła mnie do siebie do domu,jej mama zgodzila sie bym przyjechała, jestem bardzo wdzieczna Dorocie bo nie wiem jak to by dzis było. Oczywiscie mama oburzyła sie jak moge sie platac po obcych ludziach skoro mam matke. (No tak, szkoda tylko,ze przez wpływy jej nowego meza ja w oczach ludzi ja byłam jej bratanica.. nie chciała przyznac sie ze jest nas wiecej:) Chciałabyc chyba dojrzała mama. Zapomniec o tym,ze zostawila swoje 3 corki na pastwe losu. Nazwijmy rzeczy po imieniu.
Kolejna praca była praca za kolejne małe pieniadze, od rana do wieczora, mieszkanie z karaluchami, ludzmi z całego swiata. Pamietam jak dzis pierwsze wrazenie kiedy weszłam do mieszkania w ktorym pozniej sie osiedliłam, oferta była dobra bo bardzo ale to bardzo tanio. Mieszkałam ze starym Hiszpanem, para z mołdawii i mezczyzna z ukrainy. Syf kompletny, wziełam dzien wolnego w pracy i sprzatałam cały dzien jak głupia. Nie mogłam zyc w takich warunkach. Białe szafki zakrywał zołty roczny tłuszcz okna zasrane przez ptaki.. Wziełam sie do roboty i myslalam 'Nikt nie møwił,ze bedzie lekko'

Kolejna moja praca,ktora jest swietnym przykładem cechy DDA – czyli nie pytam o zarobki, o czas pracy... nie pytam o nic. Łapie to co jest, bo jedynie na to zasługuje.
Nie mam skonczonych studiow, nawet liceum. Na co licze? Na jakas inna prace?
Nie wazne,ze jestem osoba dobrze wykonujaca swoja prace. Nie, to jest nie wazne. Takze wziełam robote, wykorzystywanie, brak płacenia. W pracy mnie kochali, byłam ekspedietka u siebie na osiedlu w piekarnii, dziewczyna młoda szefowa myslala,ze zna metody manipulacji i zdarzało jej sie rzucac hasła 'Ah Ty jestes taka madra a ja Cie tu trzymam za kawałek chleba' Moze nie dosłownie, bo cos tam mi płaciła, ale uwierzcie mi. To tak jak brac w Polsce 300zł za prace. Jadłam w piekarnii i prosiłam Boga,zeby dał mi siły na przetrwanie, ze wiem ze trzeba ciezko pracowac, ale nie podoba mi sie takie wykorzystywanie... Wiele razy czułam sie od niej gorsza, ona probowała mi wmawiac,ze jestem dzieckiem, ze nie znam zycia... a tak naprawde to ona nie zna siebie:)
Nienormalnym wydało jej sie pamietam jak powiedziałam jej,ze w normalnych rodzinach sa uczucia.A ona stwierdziła,ze moja mama na pewno mnie kocha i jej mama tez 'Przeciez to normalne ze rodzice nas kochaja,my musimy o tym wiedziec,moja mama tez mnie nie przytula ani nie przytulała' – CZYLI dziewczyna nie odroznia normalnosci od nienormalnosci, kiedys napewno wspomne w niej o jakiejs notatce bo to tez ciekawy typ osoby z rodziny dysfunkcyjnej!
W piekarni ludzie mnie lubili a ja lubiłam ludzi. Pamietam jak czesto sie czerwieniłam kiedy wchodził jakis mezczyzna i musiałam go obsłuzyc:) Bo była to piekarnio-cukiernio-kawiarnia.
Z jej wypłaty wystarczało mi na pokoj,fajki, buty na zime i zel do kapieli. W lodowce pusto.. w kieszeniach pusto. Miarka sie przebrała kiedy dziewczyna nie wypłacała mi pieniedzy, ja zostałam z długami. Był to luty br. Poznałam tam Polaka ktory spadł mi z nieba, ja bez pieniedzy na pokoj, a on dobry człowiek z osiedla,rozwiedziony 40 latek miał wolny pokoj. Umowilismy sie,ze dopoki nic nie znajde bede u niego mieszkac,ustalilismy cene za pokoj i powiedział,ze spokojnie do kiedy nie bede miec pieniazkow moge mieszkac, pozniej sie rozliczymy.
Siedziałam płaczac w domu i szukajac rozwiazania? Powrot do MAMY?Nie...... Matka w miedzy czasie kiedy mieszkałam u Zbyszka przyjechała do mnie w odwiedziny, narobiła mi wstydu i kolejny raz dała poczucie jak bardzo sie od siebie roznimy... Prosiłam Boga o prace w jakiejs Hiszpanskiej normalnej rodzinie, chciałam sie nauczyc pracy w domu i poznac jeszcze lepiej jezyk jak i prawdziwa kulture tych ludzi... Stało sie. Kolezanka dała mi namiar na ogłoszenie, wysłalam wiadomosc i chop:
Moja obecna szefowa zadzwoniła do mnie bardzo szybko.Spotkałysmy sie kilka dni pozniej, okreslila sie jasno czego oczekuje. Ja jako Karolina DDA nie mogłam obejsc sie bez potwierdzenia czy dobrze mysle,czy zle mysle co powinnam zrobic. Miałam mnostwo obaw?Ja?z 3 dzieci? Daleko o wszystkiego?Ale tak naprawde od czego?... Poradziłam sie swojej matki i w sumie wszystkich wkoło... ale tak naprawde w srodku wiedziałam,ze to praca ktorej chce.Praca o ktorej marzyłam. Pojechałam i zaczeeły sie moje obawy...CZY JA ABY NA PEWNO WSZYSTKO ROBIE DOBRZE?we wszystkim szukałam perfekcji.. 'Pociłam sie aby podczas prasowania wszystko było perfekt, jak znalazłam zagiecie mowiłam sobie w myslach,ze ja kompletnie sie do tego nie nadaje, nikt mnie nie chwalił,nic nie mowił... płakałam i czułam sie beznadziejnie..w dodatku Szef potraktował mnie bardzo surowo w pewnej sytuacji kiedy to doprowadził do ciezkiego płaczu i tzresnienia rak. Do dzis na jego widok kreci mi sie w głowie... od tamtego momentu nie wymieniamy sie zdaniami. Panicznie sie go boje i mam poczucie winy tylko dlatego,ze facet podniesionym tonem powiedział mi,ze nie powinnam zapominac o wylaczaniu grzejnika w swoim pokoju, bo ciagnie prad-ja oczywiscie napisałam wam lekka wersje.Wmawiałam sobie,ze...kazda 'skwaszona' mina szefa,szefowej lub kogokolwiek z naszego otoczenia objawiała sie tym,ze to ja na pewno zrobiłam cos ZLE!W tym okresie wymiotowałam , pracowałam bardzo zle, wstawałam pozno, zawsze sie wyrabiałam z praca ale nie czułam satysfakcji z tej pracy... odkryłam CECHY DDA i od juz ponad tygodnia mam sie lepiej!!! i dostrzegam te błedy. Wrzucam na luz. Nie okłamuje siebie,ze to magiczna rozdzka nie nie... teraz tez mam pewne leki i obawy, ale wszystko ma swoj czas. Najwazniejsze to nie poddac sie w tym dole tak mi sie wydaje i rozpoznawac te nasze wady
Dzis powtarzam sobie. Chciałam prace z wakacjami, z małym dzieckiem, w domu... chciałam uczyc sie czegos nowego? Jestem w Hiszpanii, nad morzem i gorami w jednym:) Odciełam sie od ludzi ktorzy mnie wypalali,czego ja teraz wiecej chce? Nie udało sie uprasowac dobrze bluzki?Przeciez szefowa tez tak prasuje.. Ta bluzka jest dobrze wyprasowana. Szef ma krzywa mine? Wiec ja z calym sercem i usmiechem na twarzy powiem mu 'Dzien Dobry'. Ja tez jestem człowiekiem i tez mam swoje wymagania i potrzeby! Troche dziwnie mi sie z tym oswoic, ale to jedna z praw tez szacunku do nas samych siebie:)
A jesli chcemy byc szanowani musimy szanowac nas samych, czyz nie?

Muzyka na dzis:
BUDKA SUFLERA...

A po nocy przychodzi dzien....

2 komentarze:

  1. Ja też miałem różne niezbyt przyjemne doświadczenia z pracą. Kiedyś pracowałem przez rok na stażu za niecałe 700zł miesięcznie!! Od kilku lat pracuję w miejscu, z którego jestem niezadowolony, zarobki też niskie. Szukam od kilku miesięcy innej pracy, chodzę na rozmowy kwalifikacyjne ale na razie bez efektu. Wiesz gadam często o pracy z kilkoma osobami, które są DDA. Większość z nich jest niezadowolona z pracy ale pracują wiele lat w tym samym miejscu bo nie wierzą w siebie i nie wierzą, że zasługują na dobrą pracę.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, ja już kilka prac w życiu podejmowałem, teraz jakoś się w jednej zadomowiłem i jest w miarę. Rynek i koniunktura dziś dyktują warunki pracy. Każdy przedsiębiorca też chce się dorobić, a jak nie lepiej jak dzięki swoim pracownikom.. znam to. Ale nie ustawaj w poszukiwaniu, może z czasem coś dobrego się uda znaleźć. Tego życzę :)
    piszesz:
    "A jesli chcemy byc szanowani musimy szanowac nas samych, czyz nie?"
    Oczywiście, że TAK :) pozdrawiam
    popo14
    http://ddawsieci.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń